niedziela, 17 lipca 2016

4. halo! to znowu ja!

Znów nadszedł czas długiej rozłąki. Półtora miesiąca przerwy i strzelam sobie w głowę, bo nie dotrzymałam obietnicy. Cóż... Praca pochłonęła mój cały czas. Dosłownie. Były dni, w których zwyczajnie wychodziłam z domu o godzinie 8, a wracałam o 21.30. I gdzie tu w takiej sytuacji myśleć o blogu? 
Zmieniło się, od tygodnia nie pracuję, zważając na fakt pt. 'nauka do obrony'. Poświęcenie opłaciło się! Od piątku (15 lipca) jestem licencjatem fizjoterapii (?). Taaak, moja radość była tak wielka, że łzy leciały jak głupie! 
Zważając na problemy, które napotkałam na swojej drodze, to jestem dumna, że mi się udało. Bo tak naprawdę do końca nie wiedziałam czy uda mi się obronić, a dzień przed byłam nawet pewna, że nie. Nerwów było mnóstwo, ale w tym momencie jestem przekonana, że ze wszystkim sobie już poradzę. Szkoda tylko, że wszyscy we mnie wierzyli, a ja tą 'wiarę' zgubiłam gdzieś po drodze.

Wczorajszy dzień/wieczór/noc również należały do tych najpiękniejszych. Koncert MęskiegoGrania zostanie w pamięci na zawsze. Wspaniała organizacja, ludzie, artyści, a ja? Czułam się jak w niebie - w moim własnym raju.Ciarki towarzyszące przez cały koncert, momentami nawet łzy w oczach. Przepłaciłam to zdrowiem - przez 3/4 koncertu lało jak z cebra - ale nie żałuję! Gdybym mogła powtórzyłabym to jeszcze raz! 

Plany na najbliższe dni? Czas zacząć ogarniać wszystkie kwestie związane z wyjazdem. W końcu 9 sierpnia wyjeżdżam do Monachium. Trzymajcie kciuki, aby sprawy związane z tym wydarzeniem również rozwiązały się pomyślnie. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz