czwartek, 25 sierpnia 2016

7. Radość, przeprowadzka i poznajemy Monachium...

Trudno w to uwierzyć, bo w poniedziałek minął drugi tydzień odkąd tutaj przyjechaliśmy... Dni płynął tutaj bardzo szybko. Już zdążyliśmy oswoić się z miastem, nowym otoczeniem, ludźmi. I wiecie co? Już w tym momencie nie wyobrażam sobie powrotu do ojczyzny, a co dopiero będzie później. Znalazłam tutaj swoje miejsce, swój azyl i jest mi tutaj naprawdę dobrze.
Zdążyliśmy również zapisać się już do szkoły języka niemieckiego i jestem tak podekscytowana, że najchętniej poszłabym tam już dziś. Niestety muszę czekać do 12 września..

Czeka mnie jeszcze jedna przeprowadzka, która zbliża się do Nas wielkimi krokami. I cieszę się niezmiernie, bo będzie to wielki krok w przód.

Chcę się wszystkim nachapać póki mam jeszcze czas, póki jeszcze nie pracuje. Dlatego codziennie jeżdżę, zwiedzam i cieszę się tym wszystkim.

Na blogu również szykuję zmiany, sami zresztą zobaczycie. Tylko dajcie mi jeszcze trochę czasu, a obiecuję - nie zawiodę!




Isar


Englischer Garten 


Allianz Arena 

wtorek, 16 sierpnia 2016

6. Czyli pierwsze wrażenie i hej przygodo...

Witam Was baaaaardzo serdecznie z nowego miejsca, nowego domu! 
Przez ostatni tydzień byłam całkowicie odcięta od wirtualnego świata. Ale jestem, dotarłam, żyję i mam się świetnie! Dla niezorientowanych - od dokładnie tygodnia jestem mieszkanką Monachium.

W poniedziałek zajechaliśmy nocą, podróż była męcząca i ciągnęła się strasznie. Zważając na fakt, że wyglądaliśmy jak cygany, z torbą na kolanach (dosłownie), zapakowani po sam dach - komfortu ZERO. Ale przetrwałam, mimo gorąca i braku klimatyzacji w samochodzie.

Pierwszy akcent monachijski - podświetlona na czerwono Alianz Arena, która wryła nas w asfalt. Coś pięknego, naprawdę! Później zaczęły się zabudowania, a ja zbytnio nie byłam podniecona tym faktem, patrząc na to jak bardzo przeżyłam rozłąkę i pożegnanie. Ale... później było już lepiej!
Jestem tutaj tydzień, a naprawdę nie wiem od czego mam zacząć, bo zdarzyło się już tyle, co normalnie zdarza się w ciągu miesiąca.

Szczęście nie odstępuje nas na krok. Pomijając jedyny defekt - pokój, który wynajęliśmy znajduje się 30km od centrum. I nie jest to 'pestka' bo średnio w ciągu dnia spędzam 4h dziennie w komunikacji miejskiej, przesiadając się z busa, do UBahn'a (metro) i odwrotnie. Na szczęście (znów) od 1 września lądujemy praktycznie w samym sercu Monachium, dziesięć minut drogi od boisk treningowych Bayernu Monachium, w małej kawalerce przy samej stacji metra.

A jeżeli chodzi o Bayern - to szczęście osiągnęło poziom najwyższy, gdy podczas jednego ze spacerów trafiliśmy wprost na sesję zdjęciową całej drużyny.

Natomiast w piątek spędziliśmy rodzinnie dzień, bo odwiedzili nas moi rodzice i przywieźli nam resztę szpargałów - bo wiadomo, jak to przy przeprowadzce bywa - uzbierało się ich naprawdę dużo.

Obecnie jestem sama jak palec w naszym pokoju i tak przez najbliższe trzy tygodnie. Powód? Kolejny szczęśliwy news. Mateusz dostał pracę i właśnie siedzi w Austrii i tyra jak wół. Haha!

Nawet nie zdajecie sobie sprawy jaka jestem tutaj szczęśliwa. Jak dużo dał mi ten wyjazd i jak bardzo ruszyłam do przodu. To była najlepsza decyzja jaką w życiu podjęłam i cieszę się, że mam wokół siebie tak wspaniałych ludzi, bo gdyby nie oni nie byłoby mnie w tym miejscu. 


me


mylove 


 MarienPlatz


FC Bayern Monachium